fundacja ramię w ramię

Na każdy temat…rozmowa z Damianem Stolarczykiem

Poniższa rozmowa jest przeprowadzona z Damianem Stolarczykiem, osobą, która w wyniku wypadku motocyklowego (czerwiec 2022) i urazów powstałych na jego skutek straciła czasowo zmysły – zmysł wzroku i słuchu (i do momentu przeprowadzenia rozmowy odzyskała je jedynie w części).

Ta historia opowiada o tym, że komunikacja to nie tylko komunikacja werbalna. Istnieje dużo rozmaitych modalności komunikacji. Wiele zależy od otoczenia i jego determinacji w poszukiwaniu wspólnych sposobów na „rozmowę”.

Jak wyglądała Twoja codzienność przed wypadkiem? Czy miałeś silną potrzebę kontaktu z innymi ludźmi?

Przed wypadkiem byłem człowiekiem bardzo aktywnym. Pracowałem na dwa etaty, dużo chodziłem po górach. Byłem (mam nadzieję, że wciąż jestem) w trakcie zdobywania szczytów górskich w ramach Korony Gór Polski. Moją pasją jest kibicowanie Górnikowi Wałbrzych, więc w weekendy byłem, albo na hali, albo na stadionie. Nie lubiłem być sam i starałem się przebywać wśród ludzi. Dzięki pracy i swojej pasji spędzałem dużo czasu wśród znajomych.

Co się zmieniło po wypadku? Jak wyglądały pierwsze chwile, gdy straciłeś wzrok i słuch?

W ciągu jednej chwili wypadek zmienił moje życie diametralnie. Pierwsze chwilę po wypadku nie wyglądały jeszcze tak źle, ponieważ gdy wybudziłem się po raz pierwszy była przy mnie moja rodzina, którą widziałem i słyszałem zupełnie normalnie.

Dopiero po kolejnych trzech tygodniach okazało się, ze straciłem słuch i pogorszył mi się znacząco wzrok. Nie byłem tego świadomy. Nagle okazało się, że jestem w ciemnym pomieszczeniu, a osoby piszą mi słowa, rysując mi palcem pojedyncze litery, na klatce piersiowej. Reakcja na świadomość utraty słuchu mogła być tylko jedna. Płacz i załamanie, kiedy człowiek dowiaduje się, że już nigdy nie będzie normalnie słyszał.  

W jaki sposób krok po kroku odnaleźliście metody komunikacji? Jak to wyglądało na początku i jak się zmieniało w trakcie?

Tak jak wspominałem, pierwszy kontakt po utracie słuchu to było pisanie słów na klatce piersiowej. Następnie jakoś automatycznie słowa odczytywałem poprzez pisanie na dłoni. Taki sposób porozumiewania się towarzyszył mi dość długo, ponieważ przez problemy ze wzrokiem nie byłem w stanie czytać.

Telefon wziąłem do ręki dopiero w październiku. Następnie kiedy leczenie wzroku przyniosło efekty przez krótki czas odczytywałem słowa z małej tablicy. Podczas jednej z wizyt w zakładzie pracy koleżanka pokazała mi program, który zamienia mowę na tekst.

Ta aplikacja na telefon pozwoliła na bardzo szybki kontakt. Wystarczyło coś powiedzieć, a następnie ja mogłem to odczytać. Trwało to, aż do momentu przeprowadzenia operacji/zabiegu wszczepienia implantu. Wtedy już zaledwie po dwóch dniach, ani tablica, ani aplikacja na telefon nie były mi już potrzebne. Co oczywiście bardzo mnie cieszy, bo po pół roku bycia osobą całkowicie głuchą wróciłem do świata dźwięków.

Jak wypadek zmienił twoje życie społeczne? Czy miałeś problem z powrotem do obcowania z innymi ludźmi, do komunikacji z nimi?

Przed wypadkiem mieszkałem sam. Po wypadku stało się to niemożliwe i wróciłem do rodzinnego domu. Moja mama opiekowała się mną wtedy, kiedy najbardziej tego potrzebowałem, a zaraz po wyjściu ze szpitala praktycznie non stop.

Nie byłem w stanie samodzielnie funkcjonować. Chodzić, wstawać, kąpać się. Mam wokół siebie wspaniałych ludzi, którzy bardzo pomogli mi w trudnym momencie życia i oczywiście, że kontakt był utrudniony bo nie byłem w stanie z nimi zupełnie normalnie porozmawiać.

Oni słyszeli mnie i to co ja mówię, ale ja już niestety nie. W szpitalu i po wyjściu z niego bardzo wielu przyjaciół odwiedziło mnie i podnosiło na duchu, i to oczywiście też pomogło mi psychicznie. Przestałem gdybać i myśleć dlaczego to się stało właśnie mi. Zacząłem walczyć o powrót do pełni zdrowa. Wszyscy ludzie, którzy byli obok mnie nie pozwalali mi się poddać.

Czy odczuwałeś (w momencie utraty wzroku i słuchu) i odczuwasz teraz, że otoczenie bliższe i dalsze ma obawy, że nie wie w jaki sposób się z tobą skomunikować? Czy czujesz, że relacje z otoczeniem zostały zmienione?

W jakimś stopniu na pewno relacje zostały zmienienie.

Z uwagi na to, że odbieram dźwięki tylko przez jeden implant, który pomaga mi w rozmowie jeden na jeden, to kiedy jestem w większym gronie moja aktywność spada. Nie jestem w stanie zrozumieć o czym jest dyskusja, na jakie tematy ludzie rozmawiają ze sobą, a przez to ja nie biorę udziału komunikacji.

Głównie wtedy siedzę i obserwuję. W takim wypadku blisko przy mnie jest jedna osoba, która mi przekazuje co się dzieje, o czym jest mowa. Natomiast nie powoduje to, że jestem smutny. Przyzwyczaiłem się, że póki co, to tak wygląda i wraz z kolejnym implantem i nowymi ustawieniami liczę na to, że będzie lepiej i się to zmieni.

Damian w trakcie rozmowy nie wyrażał swojej frustracji, czy złości w związku z nagłą utratą zmysłów (i ograniczeniem możliwości komunikacyjnych). Mogę tylko podejrzewać, że brak silnych, negatywnych emocji może wynikać ze zdecydowanych działań jego najbliższego otoczenia, którego celem było umożliwienie Damianowi porozumiewania się. Odszukaniem odpowiednich, do zastanych warunków, sposobów wyrażania własnych myśli, pragnień i potrzeb.

Działania Fundacji Ramię w Ramię to nie tylko duże projekty. Chcemy Was wspierać również na co dzień (m.in dzięki wsparciu rzeczowemu). Mamy głowy pełne pomysłów

Przeczytaj »